Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Brak wystarczających uprawnień, aby uzyskać dostęp do folderu startowego root/images/galeria/plebiscyt lub określony folder nie istnieje.

Błąd
  • Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Brak wystarczających uprawnień, aby uzyskać dostęp do folderu startowego root/images/galeria/plebiscyt lub określony folder nie istnieje.

Szczakowianka bez punktów

Po dwóch pierwszych kolejkach Szczakowianka,  z zerem zdobytych punktów i aż 6 straconymi bramkami, zajmuje ostatnie miejsce w tabeli IV ligi.
 Na kilka tygodni przed rozpoczęciem rozgrywek umów z klubem nie przedłużyło aż 8 zawodników z podstawowego składu, prezes Sojka wraz z trenerem Andrzejem Sermakiem stanęli przed nie lada wyzwaniem by skompletować skład przed rozpoczęciem rozgrywek.
 
Przegrana inauguracja
Porażką Szczakowianki 1:2 z Wartą Zawiercie zakończyło się inauguracyjne spotkanie Haiz IV ligi. Honorową bramkę dla Biało-Czerwonych zdobył Krzysztof Kamiński. Szczakowianka zmagania ligowe w sezonie 2017/18 rozpoczęła od trudnego wyjazdowego pojedynku w Zawierciu. Jaworznianie chociaż nie byli faworytami, to liczyli, że uda się im sprawić niespodziankę i wrócić z punktami z gorącego terenu. Od początku spotkania na murawie rysowała się optyczna przewaga Warty, z której jednak długo nic nie wynikało. Szczakowianka próbowała atakować skrzydłami, ale praktycznie nie zagrażała bramce miejscowych. Tymczasem nieoczekiwanie w 18. minucie Marcin Smolik przejął piłkę na własnej połowie, zagrał długie podanie do Krzysztofa Kamińskiego a ten uciekł obrońcy i tuż obok bramkarza posłał piłkę do siatki otwierając wynik spotkania. Podopieczni trenera Andrzeja Orzeszka potrzebowali kilku minut by otrząsnąć się ze straty bramki i wreszcie sami rzucili się do ataku, spychając jaworznian do defensywy. Szczakowianka długo odpierała akcje rywali i wybijała ich z uderzenia. Po upływie półgodziny gry miejscowi byli blisko powodzenia. Najpierw jednak po rzucie wolnym z niezłej pozycji piłka poszybowała obok bramki, a potem po świetnej akcji lewą stroną jeden z gospodarzy nie zdołał pokonać Kojdeckiego. Gdy wydawało się już, że Jaworzniccy Drwale przetrwają nawałnicę rywali bez strat, dostali dwa silne ciosy, po których nie byli się już w stanie podnieść. W 41. minucie interweniujący Marcin Smolik zdaniem sędziego faulował jednego z rywali w polu karnym i przyznał Warcie dość kontrowersyjną jedenastkę. Karnego na gola zamienił pewnym strzałem prawdziwy kat Szczakowianki Michał Mąka, dla którego było to już trzecie trafienie przeciwko Biało-Czerwonym. Niespełna dwie minuty później Warta już prowadziła. Po akcji prawą stroną boiska jeden z miejscowych ostro zacentrował w pole karne a Bartosz Zachara z bliska pokonał Kojdeckiego.
Po przerwie gospodarze kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń i nie pozwalali jaworznianom na zbyt wiele. Co prawda po jednej z akcji Krzysztof Kamiński omal nie wpakował piłki z ostrego kąta tuż za kołnierz bramkarza, był to jednak jeden z nielicznych zrywów gości. W 54. minucie Warta mogła dobić Szczakowiankę. Po świetnym przerzucie na lewą stronę napastnik minął już Kojdeckiego i posłał piłkę w głąb pola karnego, ale świetną interwencją popisał się debiutujący w Biało-Czerwonych barwach Daniel Treściński. Parę chwil później efektowną paradę zaprezentował Michał Kojdecki, który skutecznie wybronił groźny strzał z  dystansu, po którym piłka jak się zdawało nieuchronnie zmierzała do siatki. W 64. minucie w sytuacji sam na sam Kojdecki powalił szarżującego gracza Warty, sędzia mimo protestów miejscowych nie dopatrzył się jednak tam przewinienia ze strony jaworznickiego golkipera i nie podyktował kolejnej jedenastki. Szczakowianka do samego końca walczyła o odrobienie strat i w końcowych minutach nawet przejęła inicjatywę, ale gospodarze umiejętnie wybijali ją z uderzenia i grali na utrzymanie korzystnego dla siebie wyniku. Biało-Czerwoni praktycznie nie potrafili poważniej zagrozić bramce strzeżonej przez młodego Marcina Rybkę. Najbliżej powodzenia byli po rzucie wolnym z niemal 30 metrów, kiedy to po efektownym uderzeniu w wykonaniu Łukasza Ząbka piłka o centymetry minęła słupek. W końcówce sporo było chaosu a żadna ze stron nie zdołała już zmienić rezultatu. Ostatecznie więc po końcowym gwizdku Warta mogła świętować pierwszy w sezonie komplet punktów.
 
Śląska katastrofa
 
Wysoką porażką zakończył się pierwszy w tym sezonie domowy mecz Biało-Czerwonych.
Sobotni mecz od samego początku toczony był w niezłym tempie a na boisku nie brakowało spięć. Z każda upływającą minutą na murawie rysowała się coraz większa przewaga gości, którzy zupełnie bez kompleksów postanowili zaatakować jaworznicką bramkę. Piłkarze obu ekip nie przebierali w środkach i dość agresywnie atakowali piłkę a gra co jakiś czas przerywana była faulami. Nie obyło się niestety bez strat – boisko z urazem opuścić musiał zawodnik przyjezdnych Michał Mołas. W 22. minucie Śląsk wykorzystał rozluźnienie w szeregach jaworznickiej defensywy i otworzył wynik meczu. Mateusz Kaiser celnym strzałem wykończył świetną wrzutkę z prawej strony i dał swojej ekipie zasłużone prowadzenie. Świętochłowiczanie mogli szybko podwyższyć wynik, ale po kolejnej celnej wrzutce z prawej strony, Daniel Czapla trafił tylko w poprzeczkę. Gracze Ślaska poczuli, że mogą szybko dobić miejscowych a na bramkę sunął atak za atakiem. Sporo pracy między słupkami miał Michał Kojdecki, który co najmniej dwukrotnie ratował swój zespół przed kolejnymi stratami. Szczakowianka tymczasem nie potrafiła wypracować sobie dobrych okazji strzeleckich. Najlepszą akcję na lewej stronie wykreował Sebastian Dylowicz, ale jego wrzutki nie zdołał już wykończyć strzałem żaden z Biało-Czerwonych. Tymczasem w 42. minucie świętochłowiczanie podwyższyli na 2:0. Adrian Lesik środkiem pola przedarł się w okolice pola karnego, bez większych problemów minął trzech jaworznickich obrońców, położył Kojdeckiego i zdołał jeszcze lekko trącić piłkę a ta dosłownie wturlała się do bramki.
Po przerwie jaworznianie nie mieli już nic do stracenia i próbowali znaleźć sposób na rywali. Podopieczni trenera Sermaka coraz bardziej zbliżali się w okolice bramki rywali, ale równocześnie musieli się nieco odsłonić i uważać na szybkie kontry gości. Śląsk zresztą omal z tego nie skorzystał, gdy w dobrej sytuacji Daniel Koniarek posłał piłkę obok dalszego słupka bramki. W 53. minucie Szczakowianka zaliczyła kontaktowe trafienie a nadzieje w obozie gospodarzy znów odżyły. Łukasz Ząbek wpadł z lewej strony w pole karne, zagrał wzdłuż bramki, tam w sporym zamieszaniu piłka odbijała się od nóg kolejnych graczy aż wreszcie Paweł Sermak w efektowny sposób piętą wpakował ją do siatki. Wydawało się, że może to być moment przełomowy w meczu, jaworznianie bowiem wyraźnie uwierzyli w możliwość odrobienia strat i zaczęli atakować z większym animuszem. Akcje przenosiły się z jednego pola karnego w drugie a gra nabrała rumieńców i mogła podobać się kibicom zgromadzonym na trybunach, chociaż wciąż niewiele było klarownych sytuacji strzeleckich. Na dwadzieścia minut przed końcem znów dała o sobie znać ofensywa gości. Jeden ze świętochłowiczan w efektowny sposób umieścił piłkę w bramce, ale arbiter dopatrzył się spalonego. W międzyczasie Szczakowianka kilka razy przedarła się pod pole karne gości, ale niewiele z tego wynikało. Najbliżej powodzenia Jaworzniccy Drwale byli po tym jak wprowadzony po przerwie Paweł Kędroń zagrał wyborną piłkę z lewej strony w pole karne, tam jednak w ostatniej chwili golkiper Śląska nie bez trudu uprzedził Kamińskiego i wygarnął mu piłkę spod nóg. Za to w 79. minucie Śląsk zadał jaworznianom śmiertelny już cios. Po akcji prawą stroną jeden z zawodników gości popisał się efektownym lobem, piłka przeleciała nad Kojdeckim i trafiła w słupek, ale w piątce czaił się już Marcin Czapla, który z bliska wpakował ją do siatki. Szczakowianka próbowała jeszcze odrabiać straty, ale nie była w stanie zrobić krzywdy rywalom. Trochę zamieszania Biało-Czerwoni sprawiali po stałych fragmentach gry. Po jednym z rzutów wolnych Daniel Treściński głową uderzył tuż obok bramki. Już w doliczonym czasie gry goście raz jeszcze błysnęli formą. Korzystając ze sporego zamieszania pod jaworznicką bramką Mateusz Kaiser wpakował piłkę do siatki ustalając wynik meczu na 4:1.
 
Pierwsze punkty w Lublińcu?
 
W sobotę Szczakowiankę czeka wyjazdowe starcie z kolejnym beniaminkiem a o punkty znów może być trudno. Biało-Czerwoni zmierzą się ze Spartą Lubliniec, która na inaugurację pewnie 2:0 ograła Gwarka Ornontowice a w drugiej kolejce uległa, po niesamowitym meczu, rezerwom Piasta Gliwice aż 4:8. Po dwóch kolejkach Sparta zajmuje 11 miejsce w tabeli. Początek spotkania w Lublińcu w sobotę o godzinie 17:00.
 
 
źródło: Dominik Kasprzyk/szczakowianka.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

TWJ Online

Cennik reklam

Gorące Wiadomości


Adres redakcji i biura ogłoszeń:

43-600 Jaworzno, ul. Grunwaldzka 41/3,

tel. 32 747 60 66, e-mail: twj@twj.pl

Wydawca: GPRINT Sp. z o.o.

 

 

 

 

 

 

 

 

Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! polityka cookies